Asystent podatnika – ułatwienie dla podatników czy nowe etaty w sektorze finansów publicznych

Zajmując się finansami i prawem finansowym nie sposób przejść obojętnie wobec dyskutowanego w mediach nowego pomysłu pn. asystent podatnika. Na wstępie należy podkreślić, że pomysł jest bardzo ciekawy, wręcz “na czasie”. Wspomniany asystent podatnika miałby bardzo szerokie kompetencje. Przede wszystkim miałby pomagać i doradzać. Pomijając sprawę pomagania, przez co rozumiem wyjaśnienia techniczne, w tym wskazanie właściwego numeru pokoju w urzędzie, poinformowanie o systemie podatkowym w ogólności, o terminach, o numerach i symbolach druków, szczególnie interesujące jest doradzanie.

Doradzanie jest specyficzną czynnością. Stanowi bowiem współkształtowanie wyborów podatników. Innymi słowy, uwzględniając okoliczności indywidualizujące podatnika, doradzamy wybór konkretnej formy prowadzenia działalności gospodarczej, konkretnej formy opodatkowania czy też konkretny sposób opodatkowania. Czynnikami warunkującymi decyzje podatnika są przy tym nie tylko kwestie finansowe, ale często rodzinne, organizacyjne, a nawet – uwarunkowania środowiskowe. Nie ma zatem metody zero-jedynkowej, rozwiązań dobrych-złych. Są cele gospodarcze, zadania operacyjne i ograniczenia w zasobach, które musimy uwzględnić doradzając sposób postępowania.

Doradztwo oparte jest na zaufaniu, ale i odpowiedzialności. Z jednej zatem strony doradca staje się powiernikiem, pierwszym weryfikatorem planów biznesowych, ale i osobą, która włącza się w proces podejmowania decyzji. Czasami dojście do konkretnych wniosków wymaga czasu, konkretnych analiz, odpowiedzi na konkretne pytania uzupełniające. Nie da się “taśmowo” doradzać. Można jedynie pomagać w standardowych sytuacjach, wskazując np. jaki bilecik należy pobrać stojąc do okienka. Doradztwo to również odpowiedzialność, o czym często się zapomina.

Czy zatem pomysł asystenta podatnika jest dobry? Uważam, że należałby być ostrożnym przed pozytywnym odbiorem takich projektów. Po pierwsze, nie wiadomo, kto miałby być owym asystentem? Kluczowe są sprawy wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego. Nie wystarczy “znać się” na podatkach. Trzeba jeszcze konstrukcje podatków przełożyć na konkretną sytuację biznesową lub rodzinną, o której ów podatnik wspomina. Po drugie, nie wiadomo, w jaki sposób ukształtowałaby się odpowiedzialność za błędne decyzje. Kto i na jakich zasadach ponosiłby odpowiedzialność nie tylko za doradzone czynności sprzeczne z prawem, ale i takie, które są z nim zgodne, lecz nieracjonalne ekonomiczne. Po trzecie wreszcie, kto miałby za czynności asystentów podatnika płacić. Oczywiście można medialnie twierdzić, że asystent podatnika będzie za darmo, ale…

…ale w systemie finansów publicznych nie ma nic za darmo, a wiadomo, że jakakolwiek forma odpłatności nie byłaby społecznie do zaakceptowania. Wynagrodzenia asystentów podatników będą więc wydatkiem publicznym, a więc finansowane będą przez nas wszystkich. Oznacza to, że państwo najpierw stanowi przepisy, które następnie interpretuje za odpłatnością, a następnie jeszcze zatrudnia do informowania o niejasnych przepisach podatników, w tym do doradzania tym podatnikom, co mają robić.

Zdarza się, że doradca ma problem z wykładnią przepisów. Przedstawia rozbieżne interpretacje w analogicznych sprawach, posiłkuje się wykluczającym się orzecznictwem sądów administracyjnych czy sprzecznymi głosami doktryny. Wówczas wyrażając swoje stanowisko zwraca uwagę na możliwość wystąpienia o indywidualną interpretację. Podatnik decyduje się złożyć odpowiedni wniosek do jednej z izb skarbowych.

Czy w analogicznej sytuacji asystent podatnika może zrobić tak samo? Chyba nie. Jakby to bowiem wyglądało. Najpierw państwo stanowi przepis, a później informuje podatnika (za pośrednictwem asystenta podatnika), że nie wie, o co w tym przepisie chodzi i sugeruje, aby zwrócić się do państwa o wyjaśnienie, co ono samo miało na myśli. Brzmi dziwacznie? Brzmi.

Proponuję zatem skoncentrować się na upraszczaniu systemu podatkowego, a nie tworzeniu kolejnych etatów obsługujących system. Działalność doradcza była i powinna pozostać domeną podmiotów sektora prywatnego.

http://www.pb.pl/3972515,59616,skarbowka-jak-zus-zus-jak-skarbowka