Czy lody to lody? Spór skarbowy o lody.

Nie sposób nie odnieść się do doniesień medialnych w sprawie sporu skarbowego producenta lodów, który swój bój ostatecznie wygrał. Jest to jednak wygrana przegrana, ponieważ – jak donoszą media – aktywność zawodowa (produkcyjna) podatnika została “zniszczona” przez urzędników. Podatnik wygrał spór dopiero przed sądem administracyjnym. O co poszło? O lody, a ściślej – o definicję lodów!

Sprawa komentowana jest dość szeroko, ponieważ podstawą sporu była prawidłowa kwalifikacja towaru na gruncie ustawy o VAT. Producent towaru X uważał, że produkuje towar objęty stawką preferencyjną, a organy skarbowe po czasie uznały, że towar objęty jest stawką podstawową. Istota sporu miała charakter ocenny, interpretacji zdarzeń faktycznych. Jeżeli bowiem w ramach procesu dystrybucyjnego, na etapie przekazania do hurtowni, towar była w stanie płynnym, to dla organów towar był napojem. Dla podatnika, skoro ów płynny towar mroził i sprzedawał w stanie zamrożonym – były to lody.

Nie chodzi w tym miejscu o to, kto miał rację, lecz o następstwa owej racji. Zakładając, że producent towaru X prowadził działalność gospodarczą, dawał miejsce pracy, płacił regularnie podatki, to coś jest jednak nie tak, skoro w ostateczny rezultatem jest “zniszczenie” takiej aktywności zawodowej. Kłania się znana z teorii opodatkowania zasada taniości. Pobór i koszty poboru podatku doprowadziły do zniszczenia źródła dochodów podatkowych. Co więcej, jak donoszą media – podatnik domagać się będzie odszkodowania. Odszkodowanie stanowi wydatek publiczny, który należy pokryć z dochodów publicznych, w tym np. podatkowych. Innymi słowy, inni podatnicy będą musieli się “zrzucić” na odszkodowanie, a jeżeli będzie brakować – trzeba będzie zwiększyć wydajność fiskalną źródeł… i wywołać kolejne spory skarbowe.

Analizując tego typu przypadki należy dojść do wniosku, że podatnik podejmując aktywność zawodową bierze na siebie dodatkowo ryzyko kwalifikacyjne. Zapobiec takiemu ryzyku nie sposób. Podatnik może się, co najwyżej, zdecydować na dobrowolny fiskalizm, który nie jest rozwiązaniem. Abstrahując od powyższego, warto pamiętać, że tego typu spory wymagałyby jednak innego podejścia procesowego do podatnika. Nie chodzi bowiem o to, że ktoś nie wykonuje zobowiązań podatkowych, lecz wykonuje je w sposób nieprawidłowy. Problemów kwalifikacyjnych na gruncie VAT nie unikniemy. Pamiętny przykład trwałej zabudowy skończył się koniecznością podjęcia uchwały przez Naczelny Sąd Administracyjny z dnia 24 czerwca 2013 roku, sygn. akt I FPS 2/13. Najistotniejszym fragmentem tej uchwały nie jest jednak zajęte stanowisko a wyraźne podkreślenie koncepcji usług kompleksowych oraz konieczności wyjaśnienia, co jest elementem dominującym.