Interpretacja podatkowa – osiągnięcie systemowe czy kuriozum

Z zaciekawieniem przyszło nam śledzić wymianę poglądów na temat interpretacji podatkowych, która miała i mieć miejsce zapewne będzie w mediach. Coraz głośniej podnosi się argumenty o bałaganie wywoływanym istnieniem interpretacji podatkowych. Czy jednak rzeczywiście interpretacje podatkowe są już niepotrzebnym balastem systemu podatkowego? Odpowiedź na wyżej postawione pytanie zawiera w sobie konieczność spojrzenia na problem z szerszej perspektywy niż interes fiskalny. 

Wprowadzenie interpretacji podatkowych do polskiego systemu podatkowego uważane było za konieczność, połączoną z powołaniem się na rozwiązania innych krajów. Była to zdobycz, którą cieszymy się przeszło dekadę (nowelizacja ordynacji podatkowej z dnia 1 stycznia 2003 roku). Przed tą datą uzyskanie oficjalnej wykładni przepisów prawa podatkowego było utrudnione. Zapytania kierowane bowiem na zasadach ogólnych, jak również odpowiedzi na nie nie miały tak uporządkowanego w systemie znaczenia, jak obecnie. Wprowadzony system miał oczywiście wady. Podstawowym problemem były rozbieżne stanowiska organ podatkowych, co doprowadzało do sytuacji, w której “mały” urząd skarbowy wydawał “dziwną” wykładnię, na którą poglądowo powoływali się podatnicy z innych rejonów Polski. Mieliśmy zatem nieco niezamierzony chaos interpretacyjny.

Już w połowie 2007 roku ustawodawca, dostrzegając problem, wprowadził rozwiązanie oparte na zobowiązaniu Ministra Finansów do działania celem ujednolicenia stosowania prawa. Scentralizowano również wydawanie interpretacji. Miejsce naczelników urzędów skarbowych zajęli dyrektorzy izby skarbowych działający w imieniu Ministra Finansów. Ograniczono również liczę ośrodków interpretacyjnych, a więc stworzono strukturę organów interpretacyjnych. O dalszej konieczności centralizacji i specjalizacji mówi się od kilku lat.

W tym miejscu warto podkreślić sprawę najistotniejszą. Reorganizacja organów interpretacyjnych zawsze wiązała się z trudnościami zapewnienia jednolitego stosowania prawa podatkowego. Rzecz w tym, iż był to jednak problem państwowy. Podatnik miał prawo zapytać, co wiązało się i wiąże przecież z obowiązkiem informacyjnym. Była to zatem gwarancja, ale i zachęta dla podatnika. Nieprawidłowa wykładnia dokonana przez organ interpretacyjny nie mogła szkodzić podatnikowi. Innymi słowy, jeżeli organ interpretacyjny się myli, to nie możemy prawa do omyłki odebrać podatnikowi realizujący jednocześnie obowiązek informacyjny wobec organu. Rozwiązanie takie w praktyce oznaczało równolegle kontratyp w odpowiedzialności karnej skarbowej.

Nie przekonują zatem argumenty odwołujące się do zjawiska agresywnej optymalizacji podatkowej. Jest to temat “obok” istoty problemu. W praktyce postępowanie interpretacyjne wypełnia funkcję stabilizacyjną, tak ważną dla przedsiębiorców, ale i również osób nieprowadzących profesjonalnej aktywności. Nie można problemu interpretacyjnego przerzucać na podatnika, ponieważ w praktyce zawsze oznaczać to będzie barierę wejścia na rynek, zwiększenie ryzyka prawnego prowadzonej działalności gospodarczej. Rozwiązaniem chaosu interpretacyjnego nie jest likwidacja interpretacji przepisów prawa podatkowego. Koncentrujemy się na skutku, a nie na przyczynie, źródle problemu.