Nie tak dawno pisaliśmy o orzeczeniu Sądu Najwyższego, w którym przyjęto, że umowa z wykładowcą może być umową rezultatu: (Wykładowcy i sędziowie kontra ZUS. ZUS przegrywa spór przed Sądem Najwyższym). Minęło kilkanaście tygodni i doniesienia medialne wskazują na kolejny wyrok, tym razem po myśli ZUS. Uczelnia przegrała spór o istotę umowy z przeniesieniem autorskich praw majątkowych. Zdaniem ZUS są to umowy starannego działania, a więc takie, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Pisząc krótko: są “ozusowane”.

Sprawa nie jest jednak ciągle taka oczywista. Sąd Najwyższy (I UK 450/14) nie przesądził bowiem jednoznacznie, jaki charakter mają umowy z przeniesieniem autorskich praw majątkowych z wykładowcy na uczelnię. Co więcej, wprowadzono dość szczególną okoliczność, jako punkt odniesienia, a mianowicie, czy uczelnia ma charakter macierzysty, czy jest to dla wykładowcy miejscem okazjonalnego, jednostkowego wygłoszenia wykładu. W tym drugim przypadku nie jest wykluczona interpretacja umowy jako umowy o dzieło twórcze.

Idąc powyższym tokiem rozumowania należałoby przyjąć, że wykładowca prowadząc zajęcia na studiach zaocznych albo podyplomowych (zatrudniony na uczelni) może świadczyć swoje usługi tylko w ramach umowy o pracę albo umowy o świadczenie usług, do której zastosowanie znajdują przepisy o zleceniu. Jeżeli natomiast wykładowca gościnnie przeprowadzi zajęcia na uczelni, która nie jest jego stałym miejscem pracy (wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego), to może (a nawet powinien) zawrzeć z uczelnią umowę o dzieło twórcze (umowę regulującą sprawę autorskich praw majątkowych do rezultatu).

Abstrahując od powyższych dywagacji, które przyznam wprowadzają coraz więcej zamieszania, należy przypuszczać, że Sąd Najwyższy w niedalekiej przyszłości będzie musiał ukształtować jakąś jednolitą linię orzeczniczą. Sprawa nie dotyczy bowiem wyłącznie uczelni wyższych, lecz ma fundamentalne znaczenie dla całego sektora usług edukacyjnych, nie wyłączając szkół, przedszkoli oraz działających na rynku firm szkoleniowych. Ingerencja ZUS w charakter zawieranych umów wydaje się zbyt daleko idąca. Jeżeli bowiem przedmiotem umowy jest utwór w rozumieniu prawa autorskiego, to nie może być tak, iż umowa taka automatycznie traktowana jest jako umowa zlecenia. Sprawa wymaga pogłębionej analizy ekonomiczno-prawnej, łącznie z możliwością ustalenia, że dany stosunek zobowiązaniowy ma charakter mieszany, co skutkuje obowiązkiem wyjaśnienia cech dominujących.

Ciąg dalszy – bez wątpienia – nastąpi…