Założenia konstrukcyjne tzw. podatku od hipermarketów

Obok podatku od niektórych instytucji finansowych, o czym pisaliśmy ostatnio – nową, planowaną daninę publiczną stanowi tzw. podatek od hipermarketów. Podobnie jak w przypadku tzw. podatku bankowego, wspomniana nazwa jest myląca i na obecnym etapie upraszczająca. Opodatkowanie ma dotyczyć bowiem sprzedaży detalicznej albo inaczej rzecz ujmując – handlu detalicznego. Sprawa hipermarketów nabrała raczej innego znaczenia. Chodzi bowiem nie tyle o sklepy wielkopowierzchniowe, co o wysokość obrotów handlowców detalicznych. Innymi słowy, lepszym, bardziej adekwatnym określeniem jest albo podatek handlowy, albo podatek od handlu detalicznego.

Pierwszy problem, z którym należy się zmierzyć to fakt, iż propozycja nowej daniny jest ciągle w fazie opracowania. Wcześniejsze koncepcje tzw. podatku od hipermarketów (sklepów wielkopowierzchniowych) zawierały szereg założeń, które rozmijały się ze sformułowaniami konkretnych postanowień. Drugą kwestią, na którą należy udzielić przynajmniej wstępnej odpowiedzi jest pytanie o przerzucalność ciężaru tego opodatkowania. Nie chodzi przy tym o obciążenie konsumentów, ale również producentów (dostawców). Wspomniana okoliczność musi być bezwzględnie sprawdzona, aby nie okazało się, że skutki ekonomiczne będą odwrotne do zamierzonych. Trzeci wreszcie problem stanowi zagadnienie powszechności opodatkowania w ramach sektora handlu detalicznego. Wyodrębnienie bowiem tzw. sprzedaży poprzez sklepy wielkopowierzchniowe nie jest ani łatwe, ani oczywiste. Kryterium 250 m2 nie wytrzymało próby krytyki.

W tych okolicznościach oraz uwzględniając cel planowanego opodatkowania przyjąć wstępnie należy, że zakres podmiotowy i przedmiotowy odnosić się będzie do przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie handlu detalicznego w Polsce (Dział 47 PKD). Biorąc pod uwagę nawet klasyfikacje statystyczne można uznać, że działalność handlowa detaliczna może być podstawą tzw. opodatkowania sektorowego (w mediach podnosi się zarzut konstytucyjny dotyczący złamania zasady równości, co jednak jest o tyle przedwczesne, że nie jest jeszcze znana końcowa koncepcja podatku). Oczywistym problemem pozostaje nadto opodatkowanie, po pierwsze, handlu detalicznego dokonywanego “przy okazji” innej, głównej działalności gospodarczej, jak również – po drugie – opodatkowanie handlu detalicznego prowadzonego przez domy sprzedaży wysyłkowej lub Internet. Zwłaszcza ostatni kanał dystrybucji budzi emocje, z tym, iż w projektach oddolnych nie przewiduje się takiego wyłączenia. Z ostatnich doniesień medialnych wynika również, że kryterium powierzchniowe ma być zarzucone.

Podstawę opodatkowania ma stanowić przychód, przy czym w dostępnych projektach łatwo dostrzec analogię do podstawy opodatkowania podatku od towarów i usług (dla potrzeb podatku VAT należnego). Dotyczy to zwłaszcza korygowania podstawy opodatkowania, wynikającej z udzielonych opustów, rabatów czy skont. Wiele emocji budzi również skala i stawki. Obok bowiem podatku liniowego, podnosi się możliwość opodatkowania progresją. Stawka procentowa – 2,0 proc. miałaby stanowić zatem albo stawkę podatkową jedyną, albo maksymalną stawkę. Nawet jednak przy podatku liniowym wspomina się o tzw. kwocie wolnej od podatku.

W chwili obecnej nie ma podstaw do przytaczania wszystkich pomysłów dotyczących progów, aczkolwiek należy podkreślić, że dyskusja raczej ma się ku końcowi i niebawem można spodziewać się konkretnego projektu. Nie włączając się w dyskusje polityczne, na bieżąco będziemy informować o działaniach dotyczących tego podatku. Założenia opodatkowania bowiem nawiązują wprost do funkcji pozafiskalnych, a więc głównie wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw handlowych w Polsce. Osiągnięcie deklarowanych zamierzeń będzie niezwykle trudne i wymaga nadzwyczajnej ostrożności.